środa, 19 czerwca 2013

Two.

Mój kochany braciszek. Spoglądaliśmy na siebie bez słowa.
- Dziękuję za uratowanie mi życia - powiedziałam widząc miny przechodzących obok dziewczyn.
- Nie ma za co - odparł - Ale proszę w przyszłości bardziej uważać - uśmiechnął się lekko.
- Do widzenia. Jeszcze raz dziękuję - poklepałam Go po ramieniu.
Tym razem dokładnie się porozglądałam. Weszłam do hotelu i wbiegłam do pokoju. Zakluczyłam go od środka po czym wzięłam prysznic. Ubrałam się, a włosy związałam w niesfornego koczka. Po chwili napisałam do brata sms'a "Przyjdź do hotelu, przed którym się spotkaliśmy. Pokój numer sto dziewiętnaście." i wysłałam. Długo czekać nie musiałam, bo zjawił się po kwadransie. Usiedliśmy na kanapie i wtuliłam się w niego. Tak bardzo brakowało mi silnych, męskich ramion, w których byłabym bezpieczna. Dwudziesto dwu letni mężczyzna ucałował mnie w czoło po czym tkwiliśmy przez jakiś czas w milczeniu.
- Dlaczego przyjechałaś do Polski? - zapytał.
- Stęskniłam się za swym młodszym braciszkiem - pstryknęłam Go w nosek.
- Ada.. Zawsze Ci pomogę, pamiętaj o tym.
- Tak? No, bo wiesz akumulator mi wysiadł - zrobiłam minę zbitego psa.
- Pojadę jutro z Tobą i go podładujemy - cmoknął mnie w policzek.
- Alek! Kocham Cię - zaśmiałam się po czym zaczęliśmy oglądać film. Czas mijał nam bardzo szybko, niestety. Przez półtora roku się nie widzieliśmy, więc mieliśmy sporo do nadrobienia. Po dwudziestej trzeciej położyliśmy się do snu.

- Proszę zostaw mnie! Nie chciałam do tego doprowadzić - mówię i od razu czuję uderzenie na swej twarzy. Rozmasowuję czerwony już policzek i patrzę z wrogością w oczach. On nic z tego sobie nie robi, wręcz przeciwnie. Posuwa się co raz dalej i dalej aż w końcu...

- Ada, uspokój się - Alek nie wiadomo skąd zmaterializował się obok mnie i zamknął w swych ramionach.
Pochlipywałam cichutko pod nosem, gdy on gładził moje plecy. Uciekłam do Polski po to, aby zacząć nowe życie, ale sny znalazły mnie nawet tutaj. Te cholerne wspomnienia wracają niczym bumerang.
- Obiecasz mi, że zawsze będziesz przy mnie? - spytałam.
- Nie mam zamiaru nigdzie uciekać - na te słowa mimowolnie się uśmiechnęłam.
Rano wstaliśmy radośni i wypoczęci. Odprawiliśmy poranne rytuały, a następnie pojechaliśmy po mój samochód. Akumulator został podładowany, więc mogłam rozpocząć poszukiwania pracy. Miałam dwie godziny, bo umówiłam się z Aleksem, że przyjadę na ich trening. Zatrudnienia jak nie było, tak nie ma. Ostatnią moją deską ratunku był "Przegląd Sportowy", ale i tak nie robiłam sobie jakiś większych nadziei. W końcu jest to najpopularniejsza gazeta o tematyce sportowej, więc nie przyjmują tam pierwszej lepszej osoby, a ja akurat nie chcę korzystać z faktu, iż mam nazwisko Atanasijević. Z rozmyślania wyrwał mnie dzwonek "Troublemaker" świadczący o tym, że ktoś dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz i zamarłam. Kacper.. To właśnie przed nim się ukrywałam, a on ot tak sobie dzwoni, jak gdyby nigdy nic. Wyłączyłam sprzęt, a po chwili ruszyłam w stronę hali. Była ogromna, ale wejście do niej sprawiły mi niezły kłopot. Ochroniarz nie okazał się być tak miłą osobą, na jaką wyglądał. Tu macie przykład stwierdzenia, że nie warto oceniać ludzi po okładce, bo pierwsze wrażenie często bywa mylne, a w moim przypadku w nadmiarze. Na szczęście po długich utarczkach pozwolił na wejście. Korytarz wił się w nieskończoność, a moje orientowanie się w terenie nie należy do najlepszych. Pomimo, że byłam tu dwa lata temu, to czułam się jak w jakimś labiryncie. Oni chyba na serio chcą kogoś tutaj zgubić, na przykład takich nachalnych kibiców, którym najchętniej stłukła głowy. Ja byłam, przecież kulturalną osobą, więc mogli mi chociaż jakąś nawigację załatwić. Muszę o tym porozmawiać z młodym Atanasijeviciem.
Ściany były koloru żółtego, ozdobione masą fotografii. Przy każdym zdjęciu przystanęłam na chwilę, aby zobaczyć wizerunki siatkarzy cieszących się ze zwycięstwa. Wyglądali przecudnie. Takie przerośnięte dzieci szczerzące się na widok nowej zabawki czy lizaka. Z każdym kolejnym wspomnieniem zapominałam o celu mojej wizyty, ale jak to się mówi głupi ma zawsze szczęście.
- Ada, gdzie się podziewałaś? - w mig Aleks znajdował się tuż przy mnie ciągnąc za rękę.
- Byłam w kilku redakcjach, ale na marne - westchnęłam.
- Nie smuć się. Poznasz najlepszych i najseksowniejszych siatkarzy PlusLigi - powiedział radośnie po czym ukrył mnie za sobą, w końcu jego dwa metry się na coś przydają - Chłopaki! Chcę Wam kogoś przedstawić.
Wysunęłam się tuż przed niego i lekko uśmiechnęłam. Miny siatkarzy wyrażały więcej niż tysiąc słów. Na ich twarzach malowało się kolejno zaskoczenie, szczęście i chęć mordu na Aleksie. Jednakże moją uwagę przykuł ktoś inny, a konkretniej zawodnik, który...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz